Koszyk

Przed Mistrzostwami Świata w Pekinie

Czekamy na ostateczną listę zawodników reprezentujących nasz kraj na Mistrzostwach Świata w Pekinie. Kilka dni temu upłynął ostateczny termin zgłoszeń reprezentacji do startu na Mistrzostwa Świata skład zawodników nas reprezentujących wciąż nie został jeszcze ostatecznie podany, a samo uzyskanie minimum może nie wystarczyć.

Jak działa Polski Związek Lekkiej Atletyki wie wielu. Często PZLA dyktuje karkołomne systemy kwalifikacji stąd też pojawia się wiele pytań i niepewności ze strony zawodników. Ostateczne zgłoszenia należy dokonać do końca lipca jednak same zasady kwalifikacji nie są już aż tak jasne. Aby móc wystartować na Mistrzostwach Świata należy uzyskać minimum kwalifikacyjne, jednak jeśli lista w danej konkurencji nie zostanie do końca zapełniona szanse na start mają wówczas osoby, którym nie udało się uzyskać minimum. Niestety PZLA lubi utrudniać całą sprawę więc nasze normy kwalifikacyjne nie są już aż tak proste. Po pierwsze związek ustalił własne, trudniejsze do uzyskania minima. Po drugie, raz uzyskane minimum to za mało, zawodnik musi koniecznie potwierdzić stałą dyspozycyjność i uzyskać ustaloną normę wynikową drugi raz. Trzecim warunkiem, który należy spełnić to dobry występ podczas Mistrzostw Polski na docelowym dystansie. Zatem cały proces jest bardo długi a spełnienie tych norm nie jest już tak proste.

Dlaczego tak trudne warunki dyktuje PZLA

Działacze tłumaczą to w ten sposób: Potwierdzenie wyniku daje nam pewność, że zawodnik potrafi biegać na stałym, równym poziomie. Co do zawyżonych norm kwalifikacyjnych mają one na celu „zapewnienie”, znalezienie się wśród stawki najlepszych biegaczy na świecie. Gdyby poważnie spojrzeć na warunki dyktowane przez PZLA to aktualnie znaczna część z naszych reprezentantów nie spełnia norm kwalifikacyjnych, w grupie tej znajduje się między innymi Artur Kuciapski, Artur Noga czy Angelika Cichocka.

System ten jest o tyle trudny, iż sprawia że zawodnicy do samego końca nie są pewni swojego startu a co za tym idzie nie mogą optymalnie przygotować się do głównej imprezy. Niepewność startu zdecydowanie odbija się na możliwości uzyskania dobrego rezultatu na Mistrzostwach Świata.

Nasuwa się pytanie dlaczego PZLA stawia tak absurdalne normy i zasady? Wielu uważa, iż ma to na celu niedopuszczenie osób niewygodnych dla związku, zatem do startu dopuszczone zostaną osoby, które maja spore znajomości w PZLA a przecież system kwalifikacji mógłby być tak prosty jak w USA gdzie do startu dopuszczone są zawodnicy, którzy stanowią pierwszą trójkę na mistrzostwach kraju i uzyskały minimum kwalifikacyjne.